niedziela, 11 marca 2012

Co za dzień. d-,-b

Wróciłam z Kościoła. Byłam na Mszy i Gorzkich Żalach. Bez Oli, z rodzicami. Dość długo było, ale mam to i to z głowy, o dwa podpisy mniej. Siostra, która podpisywała mi Gorzkie Żale i Mszę aż się zdziwiła, że i to i to wymaga podpisu. Cóż. Wróciłam (autem, więc szybko), zjadłam kanapkę z szynką i serem podgrzaną w mikrofalówce (35 sekund). A, jeszcze wcześniej wyciągnęłam książki do szkoły. Najpierw Exam Challenges 2 (ćwiczenia i podręcznik) i zeszyt, potem Matematyka z Plusem 1 (podręcznik i zbiór zadań) i zeszyt, zeszyt do Religii, Puls Ziemi 1 (książka i ćwiczenia). Przeliczyłam, czy lekcje mi się zgadzają, i owszem, zgadzają mi się. Nie myślcie, że mam 4 lekcje, mam 7 lekcji. Dodałam do tego jeszcze 2 wf i godz. wychowawczą. Czyli 7. Pierwsza lekcja: angielski. Jeśli będzie praktykantka, będzie kolejna faAajna lekcja. Druga lekcja: matematyka. Jeśli odda sprawdziany (kartkówki), to będzie poprawa, a jak nie, to zaczynamy kolejny dział. Potem geografia. Rzeki świata to lekcja, którą będziemy jutro przerabiać. Może pytać. Czwarta i piąta lekcja to wf z panem M, czyli może być i śmianie i porażka. Po wf mam Religia, jak będzie wolna lekcja, to będzie znowu śmianie. Jak zrobi kartkówkę (straszył Ksiądz na poprzedniej lekcji) to będzie porażka. No i 7 lekcja to godzina wychowawcza. Czyli luz i blues. Potem PSM, najpierw audycje, potem teoria (sprawdzian) i wiolonczela. A potem muszę uczyć się na historię. I muszę czytać Romcia i Julcię (,,Romeo i Julia'' W. Szekspira). Czyli krótko, dzisiaj muszę jeszcze odrobić lekcje i pouczyć się z geografii i z religii, z teorii też.
Rozpisałam się. Kończę. Nadal nie mam chłopaka, ale mam plan: gapić się na niego na przerwach. Bo ja lubię paczeć czy on paczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz