sobota, 12 maja 2012

Jasiek i ja

Nie pisałam wczoraj, więc nadrabiam.
___________________________________________________________________________________
A więc Piątek :D
No to poszłam do szkoły, ale nie na piechtę bo za daleko. Autobusikiem. Oczywiście do A&K bo coś do żarcia bo nie wzięłam śniadania. Potem do szatni, potem z  Sylwią do sklepu na przeciwko gima. Bo bułkę. I minęło 5 lekcji. A, na tańcach było śmianie!!. ''przewróciłam'' Słowika jak z nim tańczyłam xD. Znaczy się według mnie on się sam przewrócił jak mnie obracał, ale i tak on się wyglebił i winę zwalił na mnie. Wszyscy się śmiali z niego, włącznie ze mną. Potem do domu. Odpoczynek. A, wracałam z moją siostrzyczką po 5 lekcjach. Ale ... w Tesco tylko gadałyśmy, no i po drodze. Tak to albo z Michałem, albo z jej menem xD Andrzejem. Wróciłam, odpoczęłam i do muzycznej. A propo, musze napisać z tyłu zeszytu do teorii ściągę, bo pani powiedziała że jak nie będe miała, to dostanę pałe :D. Potem miałam plan iść z Olą do kościoła, ale napisała mi że nie może i nie idzie. A miała być sesja -,-. No więc sama nie poszłam, bo ona ma moją książeczkę do bierzmowanka. Popołudnie spędziłam przed telewizorem, książką, zadaniami i ... sudoku.
___________________________________________________________________________________
Dzisiaj
Wstałam tak jakoś po 7 chyba. Nie, gdzieś przed. Tak, bo ogarnęłam moje łóżko, ubrałam się, wzięłam sudoku i rozwiązywałam w kuchni xD. Przyjechał mój tata potem i był zły na mojego brata, bo miał podsypać truskawki czy coś w tym stylu. Wiem, że tez miał wykosić trawę bo uroOosła. Czyli w sumie trochę była kłótnia. Potem ... bu ... co było potem ... A!. Karolina i tata pojechali na zakupy (rowerami), a ja z mamą i bratem zostałam w domu. Brat podsypywał truskawki i robił dziury w polu, mama plewiła koło cebulek, a ja sprzątałam w domu. Najpierw w moim pokoju. Znalazłam mój kochany piórnik! Z podstawówki jeszcze, taki wutrzasty :D. I jego bede nosiła do gima, bo jest świetny!. Potem przyjechali ci z zakupów, nic mi dobrego nie kupili. I zaczęła się moja przygoda z Jaśkiem. Tata powiedział mi, żebym poszła z nim w pole sadzić Jaśka. Ja se myśle o co mu biega. A on mi daje fasole. Jak się zaczęłam śmiać xDD. Mój kuzyn jak sadziłam taki tekst:
Co, Jaśka sadzisz.?
No myślałam że rypne na tą ziemie i nigdy tego nie posadze. Tata mi pomógł. Pamiętajcie, jak sadzicie Jaśka, 5 fasol do dziury. Ale było śmianie. Ale jak wiało. W krótkim rękawku i w krótkich spodenkach zamarzłam prawie. Jak skończyłam, szybko do domu i zbieram z siostrą pościel bo była na wywietrzaniu :D. I do tej pory nie wyszłam z domu (odkąd wróciłam z zbierania pościeli xD). Brzydka pogoda. Uff, przestało padać. Przynajmniej tyle. Zrobiłam zadanko dodatkowe z fizyki, z niemca odrobiłam. Także spoko :) Zrobiłam kilka sudoku, oglądnełam Julie - odcinki z całego tygodnia. I na kompiuterek.
__________________________________________________________________________________
Jak widzicie, dużo się opisałam. Dlatego teraz 6 zdjęć. Ja się żegnam, hej! ;*

Takie dziwne to zdjęcie xD

Takie O xD

W tle widać kawałek widoczku z mojego pola.

Popołudnie w moim polu.


Jeszcze z czwartku. Pozytywne :)

Zrobione przez Ole G. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz