Jaki dzisiaj dziwny i durny dzień. Ale koniec nie jest (i nie będzie mam nadzieję) zły. Jest dobrze.
Rano obudziłam się co prawda o 7:00, ale usnęłam z powrotem. Wstałam po 9. Wszystko mnie bolało, a nogi szczególnie. Mam z tatą zdążyli obskoczyć centrum i zrobić zakupy. A ja przypomniałam sobie o dniu matki. Nic nie kupiłam. Wstałam, ubrałam moje ulubione, fioletowe dresy, koszulkę na ramiączka i bluzę. Zjadłam pierniczki z czekoladą na śniadanie :D. I potem siadłam z siostrą przed telewizorem i do 13:00 oglądałam tv. Potem obiad i na komputer. I ten obiad wszystko zepsuł. Zdążyłam się w 1 minutę pokłócić z mamą, tatą i bratem, i się jeszcze nie najadłam. Jednak tak jak już mówiłam, z czasem złość przeszła. Potem to już cały czas na komputerze i tv. I żyje. Przed chwilą wydrukowałam życzenia dla mamy, ozdobiłam kartkę i dałam. I złożyłam życzenia. I zrobiło się miło. I tak już zawsze być powinno.
I ♥ my mum
A teraz już zdjęcia. Niektóre z wycieczki, niektóre jeszcze starsze. Dodam i zmienię wygląd bloga. Ten się troche postarzał :P.
![]() |
| Widok z wycieczki. Góra Lubomir. Wiśniowa. |
![]() |
| Na podwórku tak jakby szkolnym :) Piątek :D |
![]() |
| Stare, ale przerobione. Picasa poszła w ruch :) |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz